Kanał Rss
Content
Komunikacja w kryzysie
20 sierpnia 2019

bus-690508_640Krakowski magistrat ma nie lada problem do rozwiązania. Oczywiście, jak to zazwyczaj bywa, jest to problem finansowy. A konkretnie, w budżecie miejskim brakuje aż 40 mln złotych na sprawne działanie komunikacji miejskiej. Dotychczasowe pomysły na uratowanie sytuacji okazały się przysłowiowym „strzałem kulą w płot”. Co zatem będzie z krakowską komunikacją? Czy konieczne będzie ograniczenie części inwestycji? A może jeszcze bardziej ucierpią na tym mieszkańcy miasta?

 Władze miejskie mają czas do końca tego roku na podreperowanie budżetu i załatanie dziury w zakresie działania komunikacji. Z problemem tym borykają się już od dłuższego czasu. Jednym z pomysłów na znalezienie brakujących milionów była podwyżka cen biletów. Co ciekawe, nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów, a wręcz przeciwnie.

O podwyżki walczono jeszcze na początku roku, a spór ten trwał kilkanaście tygodni.Wtedy też magistrat zapowiedział, ze jeśli rada nie zaakceptuje podwyżek cen biletów, będzie zmuszony ograniczyć inwestycje. Sugerowano wtedy m.in. brak wykupu lasku Borkowskiego.

Ostatecznie projekt przeszedł dopiero pod koniec marca, a nowe, wyższe ceny biletów zaczęły obowiązywać wraz z początkiem maja. Bilety jednorazowe, na jedną i dwie linie zdrożały nawet o kilkadziesiąt procent. Tańszy stał się wyłącznie (choć o zaledwie 3 złote) bilet sieciowy, na wszystkie linie dla mieszkańców posiadających Kartę Krakowską. By uspokoić niezadowolonych podwyżkami krakowian, urząd hucznie zapowiedział, że wzrost cen wpłynie pozytywnie na jakość komunikacji. Mieszkańcy byli również mocno zaniepokojeni możliwością likwidacji niektórych kursów przez wspomniane dziury w budżecie miejskim. Magistrat uspokajał jednak, że nie będzie takiej konieczności.

Wspomniana podwyżka nie rozwiązała jednak problemów krakowskiego urzędu. Ceny transportu miejskiego poszły w górę, ale dochody ze sprzedaży biletów w dół. W maju wpływy z biletów były wyższe o 1,5 mln złotych niż dotychczas, a w czerwcu do miejskiego budżetu trafiło już o 300 tysięcy złotych mniej niż przed podwyżką. Prognozy również nie napawają optymizmem. I tak, cięcia inwestycyjne, którymi straszył urząd, najprawdopodobniej trzeba będzie zrealizować, gdyż magistrat pilnie potrzebuje wpływu do budżetu, aby transport publiczny mógł funkcjonować bez przeszkód. Jakie to będą inwestycje? Tego na razie nie wiadomo. Drugą opcją jest ograniczenie częstotliwości kursowania niektórych środków komunikacji lub całkowita likwidacja kursów. Tym samym obawy mieszkańców mogą się ziścić i to przez chybione pomysły magistratu.

Utrzymanie krakowskiej komunikacji do najtańszych nie należy, a ceny rosną z każdym rokiem. Jeszcze w zeszłym roku wpływy ze sprzedaży biletów wyniosły 306 mln złotych, a 553 mln złotych kosztowały umowy z przewoźnikami. W tym roku koszty utrzymania komunikacji miejskiej wynoszą aż 640 mln złotych. Być może za rok magistrat będzie mierzył się z jeszcze większym finansowym problemem.

Rafał Sobczak

Polecane artykuły
Reklama
Newsletter
Chcesz być na bieżąco?

E-prenumeratę wysyłamy z: